Ostatnio kumpel o pierwszej w nocy opowiedział mi fajny kawał

Tak zaczęłam rechotać, że dziwi mnie, że sąsiedzi nie tłukli się...
Biedny rybak złapał złotą rybkę, a że był z naprawdę ubogiej rodziny z radością pobiegł z nią do domu, gdzie z żoną chciał sie zastanowić, jak wykorzystać te trzy życzenia, żeby jakoś się wykaraskać z tej nędzy. Wlatuje do domu i krzyczy
- Jesteśmy uratowani, żono! Złota rybka! Ona uratuje nas od śmierci głodowej, musimy tylko dobrze wykorzystać nasze trzy życzenia!
Na co córeczka rybaka widząc rybkę krzyczy z zapałem:
- Ja chcę jeża! Ała! Do dupy z takiej jeżem! Ałaaaaaa, ałaaaa proszę, zabierzcie go !
I tak rybka spełniła trzy życzenia
I drugie:
Wychodzi Baca w lato przed dom, przeciąga się, patrzy, a tam za jego płotem, na łączce przed namiotem jakiś turysta robi pompki. Baca drapie się w głowę i tak myśli głośno:
- Ki diabeł? Halnego nie było, a chłopu babę wywiało ?